|
Dr Marek Szczepañski
Jestem pracownikiem Katedry Nauk Ekonomicznych Politechniki Poznañskiej. Specjalizujê siê w badania systemów emerytalnych, a tak¿e w problematyce dotycz±cej finansów przedsiêbiorstw i bankowo¶ci. Jestem autorem ponad 40 publikacji naukowych, w tym 2 ksi±¿ek na temat dylematów reformy systemu emerytalnego w Polsce oraz stymulatorów i barier rozwoju zak³adowych systemów emerytalnych. Pracowa³em tak¿e 11 lat w sektorze bankowym.
|
niedziela, 22 stycznia 2012
Emerytalny dialog czy monolog
Po d³ugiej przerwie, zwi±zanej m.in. z wyjazdem na sta¿ naukowy i innymi obowi±zkami zawodowymi, postanowi³em wznowiæ pisanie bloga. Za przerwê zainteresowanych Czytelników przepraszam. Obiecujê odzywaæ siê nie za czêsto, tylko wtedy, kiedy wydaje mi siê, ¿e mam co¶ do powiedzenia w wa¿nej sprawie dotycz±cej polityki spo³ecznej. Tym razem asumpt do przemy¶leñ, którymi chcia³bym siê podzieliæ, jest akcja NSZZ "Solidarno¶æ", która zebra³a ju¿ ponad 700 tysiêcy podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie ustawowego wieku emerytalnego. Czy referendum dojdzie do skutku - nie wiadomo. Jest to jednak g³o¶ne wo³anie o dialog spo³eczny w tak wa¿nej, dotycz±cej milionów ludzki sprawie, jak± jest stopniowe zrównanie ustawowego wieku emerytalnego ko dla kobiet i mê¿czyzn i docelowe wyd³u¿enie go do 67 lat. Argumenty merytoryczne przemawiaj± za konieczno¶ci± zrównania wieku emerytalnego dla kobiet i mê¿czyzn, a tak¿e za stopniowym jego wyd³u¿eniem. Jest to konsekwencj± trzech tendencji demograficznych, które maj± decyduj±cy wp³yw na funkcjonowanie systemów emerytalnych, ich d³ugoterminow± stabilno¶æ finansow± i wyp³acalno¶æ. Dwie z nich s± jak najbardziej pozytywne. Po pierwsze - coraz wiêcej osób do¿ywa ustawowego wieku emerytalnego. Na przyk³ad w 2007 roku w Polsce wieku 60 lat do¿y³o prawie 92% kobiet, a 71% mê¿czyzn osi±gnê³o 65 lat. Z prognoz dalszego przeciêtnego trwania ¿ycia wynika, ¿e w 2050 r. do 60 lat ¶rednio do¿ywaæ bêdzie 96%, a co najmniej 5 lat d³u¿ej ¿yæ bêdzie 94,5% pañ. Tak¿e w 2050 r. mê¿czyzn do¿ywaj±cych 65 lat bêdzie 86,9%. Po drugie - przeciêtne dalsze trwanie ¿ycia po przej¶ciu na emeryture systematycznie siê wyd³u¿a. Wed³ug danych z 2007 roku, kobiety do¿ywaj±ce 60 lat mia³y przed sob± ¶rednio jeszcze 23 lat ¿ycia, a mê¿czy¼ni po osiagnieciu 65 lat jeszcze 14,8 lat. W 2050 roku - jak wynika z prognozy demograficznej - ¶rednie ¿ycia dla pañ po osiagnieciu 60 lat wyd³u¿y siê o 30,4 lat (a wiec ca³e pokolenie!), a anie do¿ywaj±ce 65 lat bêd± mia³y szansê prze¿yæ jeszcze 25,9 lat. W tym samym 2050 r. panowie, po przekroczeniu progu 65 lat, bêd± mogli jeszcze prze¿yæ blisko 20 lat (¯ród³o: J.Bijak, B.Wiêckowska, Analiza ubezpieczeniowych implikacji wyników prognozy przeciêtnego dalszego trwania ¿ycia uzyskanej metoda Lee i Cartera, red. T.Szumlicz, Warszawa 2008, Polska Izba Ubezpieczeñ, s. 54 i nast.). W sumie wyd³u¿anie siê ¶redniej ¿ycia i ¶redniego okresu dalszej egzystencji po przekroczeniu umownego progu staro¶ci, jakim jest osi±gniêcie ustawowego wieku emerytalnego, to pocieszaj±ca perspektywa. Oczywi¶cie, liczy siê nie tylko ilo¶æ, ale jako¶æ ¿ycia. Klepanie biedy na staro¶æ ju¿ cieszyæ nie mo¿e (chyba ¿e kto¶ dobrowolnie sie na to godzi, jest ascet± lub mnichem pustelnikiem gardz±cym dobrami doczesnymi). I tu pojawia siê problem - bo trzecia tendencja: demograficzne starzenie siê spo³eczeñstwa (coraz wiecej osób w wieku emerytalnym w proporcji do liczebno¶ci populacji w wieku produkcyjnym) powoduje, ¿e sfinansowanie potrzeb pokolenia emerytów staje z dekady na dekadê coraz trudniejsze. O ile w 2010 r. na 1 osobê w wieku produkcyjnym przypada³o ok. 3,8 w wieku produkcyjnym, to w 2030 roku proporcja ta wyniesie: 2,1:1, a 1,3:1 (czyli na jednego emeryta przypadaæ bêdzie statystycznie niewiele ponad 1 osoba w wieku produkcyjnym!). Polska nale¿y do najszybciej starzej±cych siê spo³eczeñstw nie tylko w Europie, ale i na ¶wiecie. Wynika to z jednoczesnego wyd³u¿ania ¶redniej d³ugo¶ci ¿ycia i zmnijeszaniu liczby dzieci (tzw. wska¼nik dzietno¶ci wynosi u nas tylko 1,23, a powinno byæ powy¿ej 2, aby nastepowa³a reprodukcja poszrzona kolejnych pokoleñ). Na funkcjonowanie systemu emerytalnego oprócz procesów demograficznych wp³ywa te¿ emigacja zarobkowa (ponad milion osób na sta³e wyjecha³o za granicê po wejsciu Polski do Unii Europejskiej i tam pozosta³o). Pogarsza to sytuacjê finansow± systemu zabezpieczenia emerytalnego (ubywa osób op³acaj±cych sk³adki emerytalne w stosunku do liczby pobieraj±cych ¶wiadczenia; tak zwany wska¼nik obci±¿enia systemowego wygl±da jeszcze gorzej, ni¿ wska¼nik obci±¿enia demograficznego). Docelowo zrównanie ustawowego wieku emerytalnego kobiet i mê¿czyzn, a w d³u¿szej perspektywie jego wyd³u¿enie, jest nieuchronne. Ale mo¿na to osi±gn±æ w ró¿ny sposób. Na ten temat warto w³a¶nie teraz powa¿nie dyskutowaæ. Mo¿na na przyk³ad wyobraziæ sobie takie rozwiazanie, ¿e po stopniowym (ale nie zbyt rozci±gniêtym w czasie) wyrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mê¿czyzn do 65 lat daje siê zainteresowanym wybór: przej¶cie na emeryturê lub dobrowolna dalsza praca zwiêszaj±ca w istotnym stopniu wysoko¶æ emerytury (np. za ka¿dy rok o parê procent). Osoby chêtne do pracy powinny mieæ zagwarantowane utrzymanie dotychcasowego miejsca pracy. Ca³kiem sensowne wydaje siê, proponowane przez PSL i praktykowane w niektórych krajach, skrócenie ustawowego wieku emerytalnego dla kobiet, które urodz± dziecko. Mo¿na te¿ zastanawiæ siê nad innymi rozwi±zaniami, nie wymagaj±cymi wyd³u¿ania ustawowego wieku emerytalnego a¿ do 67 lat (np. osoby, które zgromadz± odpowiednio wysoki dodatkowy kapita³ emerytalny w pracowniczych programach emerytalnych (PPE) lub na indywidualnych kontach emerytalnych (IKE) czy indywidualnych kontach zabezpieczenia emerytalnego (IKZE) nie musia³yby pracowaæ d³u¿ej. By³aby to dla wielu osób silna motywacja do oszczedzania w III filarze. Spraw± do powa¿nej debaty s± te¿ bardzo zró¿nicowane warunki pracy osób wykonuj±cych ró¿ne zwody (np. praca biurowa awymagajaca du¿ego wysi³ku fizycznego praca na budowie czy przy tra¶mie produkcyjnej). Poza tym samo wyd³u¿enie ustawowego wieku emerytalnego niewiele da, je¶li nie bêdzie temu towarzyszyæ ca³y zestaw dzia³añ zwiêkszaj±cych zatrudnienie osób w wieku od 55 lat (teraz w tej grupie osób zatrudnionych jest niewiele ponad 30%), a tak¿e wspierajacych m³ode rodziny w opiece nad dzieæmi (choæby po to, aby rodzice mogli pój¶æ do pracy, a ca³ego cie¿aru opieki nad ma³ymi dzieæmi nie przerzucaæ na babcie, które mog³yby jeszcze pracowaæ), a osoby w wieku dojrza³ym - w opiece nad sêdziwymi rodzicami (np. dochodz±ce opiekunki i opiekunowie dla osób starszych). W ka¿dym razie potrzeba otwartego, powa¿nego dialogu spo³ecznego w sprawie wyd³u¿enia wieku emerytalnego i funkcjonowania systemu emerytalnego w ogóle jest ewidentna i nagl±ca. Miejscem takie dialogu powinny byæ komisje sejmowe oraz Komisja Trójstronna (z³o¿ona z przedstawicieli rz±du, pracodawców i pracowników). Pole do popisu ma te¿ pan prezydent Komorowski, który swego czasu aktywnie w³±czy³ siê do dyskusji o zmianach w systemie emerytalnym. Nawet je¶li pewne konsultacje by³y prowadzone, to ich efektów jako¶ nie widaæ. W najlepszym razie mamy do czynienia z szeregiem monologów, a nie z dialogiem w tej tak istotnej dla milionów Polaków sprawie. Podstawa sukcesu jest budowanie kapita³u spo³ecznego, a ten oparty jest na zaufaniu, którego deficyt jest jedn± z barier dalszego rozwoju Polski. Miejmy nadziejê, ¿e inicjatywa referendum stanie siê zaczynem takiego dialogu, którego nie nale¿y traktowaæ jako gry o sumie zerowej (po to, aby jeden wygra³, drugi musi starciæ). Wspólne wypracowanie akcpetowanych spo³ecznie rozwiazañ jest mo¿liwe. Wówczas szansa na to, ¿e nie tylko ustawowy wiek emerytalny zostanie wyd³u¿ony, ale tak¿e wiecej osób starszych faktycznie bêdzie pracowaæ, bêdzie znacznie wiêksza, ni¿ jawi siê to obecnie. Na dowód na to, ¿e z udzia³em zwiazkowców i pracodawców mo¿na powa¿nie dyskutowaæ o zmianach ustawowego wieku emerytalnego, polecam audycjê radiow±, w której mia³em okazjê uczestniczyæ (link do audycji na stronie internetowej Radia Merkury: http://www.radiomerkury.pl/audycja/skazani-na-dialog/skazani-na-dialog-18-stycznia-2012.html.
czwartek, 15 wrze¶nia 2011
Ryzyko d³ugowieczno¶ci, czyli bomba z opó¼nionym zap³onem
Niedawno wróci³em z du¿ej miêdzynarodowej konferencji naukowej we Frankfurcie nad Menem, dotycz±cej tak zwanego ryzyka d³ugowieczno¶ci (ang. longevity risk), które stanowi powa¿ne wyzwanie dla systemów emerytalnych, ochrony zdrowia i finansów publicznych. W konferencji uczestniczy³o ponad 200 naukowców z ca³ego ¶wiata, a jej g³ównymi organizatorami by³y o¶rodki naukowe w Wielkiej Brytanii (Pensions Institute z Londynu) oraz z Niemiec (The Institute of Investment, Portfolio Management, and Pension Finance Uniwersytetu J.W.Goethego we Frankfurcie nad Menem). W konferencji uczestniczy³a te¿ liczba grupa praktyków, przedstawicieli instytucji finansowych z ró¿nych pañstw. Mimo specjalistycznej i bardzo przysz³o¶ciowej tematyki tej konferencji pomy¶la³em sobie, ¿e warto przynajmniej niektóre poruszone podczas obrad kwestie przedstawiæ szerszej publiczno¶ci. Czym jest ryzyko d³ugowieczno¶ci? Najpro¶ciej mówi±c polega ono na tym, ¿e dana osoba do¿yje znacznie d³u¿ej od przeciêtnego ¶redniego oczekiwanego trwania ¿ycia. Ryzyko d³ugowieczno¶ci mo¿e mieæ charakter indywidualny, ale tak¿e grupowy (je¶li w danym roczniku demograficznym, tzw. kohorcie, osób ¿yj±cych ponadprzeciêtnie d³ugo bêdzie wiêcej ni¿ oczekiwano). To, ¿e ludzie ¿yj± coraz d³u¿ej, a coraz wiêcej do¿ywa sêdziwego wieku, jest oczywi¶cie osi±gniêciem cywilizacyjnym, z którego nale¿y siê cieszyæ. Ryzyko d³ugowieczno¶ci (longevity risk) dotyczy nie tyle samej d³ugo¶ci ¿ycia, co mo¿liwo¶ci wyczerpania siê nagromadzonych zasobów (maj±tku, kapita³u emerytalnego) u osób ¿yj±cych ponadprzeciêtnie d³ugo. Chodzi przecie¿ nie tylko o to, aby osoby starsze w ogóle prze¿y³y, ale o jako¶æ ¿ycia. ¯ycie w nêdzy np. w wieku 80, 90 i wiêcej lat nie jest kusz±c± perspektyw±. Podczas otwieraj±cego konferencjê wyst±pienia prof. Jim Vaupel, z Max Plank Institute for Demographie Research z Rostocku, przedstawi³ bardzo ciekawe wyniki badañ porównawczych prowadzonych w wybranych krajach rozwiniêtych gospodarczo. Otó¿ okazuje siê, ¿e ¶rednia d³ugo¶æ ¿ycia znacz±co siê wyd³u¿a."Mê¿czyzna lub kobieta w dowolnym wieku ¿yj±cy lub ¿yj±ca obecnie mo¿e oczekiwaæ (...), ¿e prze¿yje ¶rednio o 10 lat d³u¿ej ni¿ przeciêtnie ¿y³ mê¿czyzna lub ¿y³a kobieta z generacji ich rodziców i o 20 lat d³u¿ej ni¿ przedstawiciele generacji ich dziadków" (podkre¶lenie - M.Sz.). Od 1840 r. do 2010 r. w krajach rozwiniêtych ¶rednia oczekiwana d³ugo¶æ ¿ycia prawie podwoi³a siê. W 1840 r. najd³u¿ej ¶rednio ¿y³y szwedzkie kobiety (ok. 45 lat), obecnie najd³u¿szego wieku do¿ywaj± Japonki (¶rednio 86 lat). W Polsce - jak wynika z innych badañ - obecnie ¶rednia oczekiwana d³ugo¶æ ¿ycia wynosi 72 lata dla mê¿czyzn i nieco ponad 80 dla kobiet. W 2050 r. ¶rednia oczekiwana d³ugo¶æ ¿ycia wyd³u¿y siê odpowiednio do ponad 80 lat dla mê¿czyzn i blisko 87 lat dla kobiet. a sporo osób ¿yæ bêdzie jeszcze d³u¿ej. Stulatkowie nie bêd± ju¿ rzadko¶ci±. Ma³o osób zdaje sobie sprawê, ¿e prawdopodobnie bêdzie ¿yæ d³u¿ej od swoich rodziców i ¿e do staro¶ci trzeba siê dobrze przygotowaæ, tak¿e pod wzglêdem zabezpieczenia finansowego. Z ryzyka d³ugowieczno¶ci, a tak¿e szerszego ryzyka demograficznego , maj±cego du¿y wp³yw na funkcjonowanie systemów emerytalnych, powinni zdawaæ sobie sprawê przede wszystkim przedstawiciele w³adz, instytucji systemu zabezpieczenia spo³ecznego, a tak¿e zarz±dzaj±cy aktywami funduszy emerytalnych, którzy musz± zadbaæ o to, aby wielko¶æ zgromadzonych aktywów i forma wyp³aty ¶wiadczeñ zapewni³y bezpieczeñstwo finansowe osobom starszym, w tym tak¿e sêdziwym seniorom. Politycy maj± teraz na g³owie wybory i nie my¶l± w perspektywie d³u¿szej ni¿ najbli¿sze 3 tygodnie. Miejmy nadziejê, ¿e kolejny rz±d (niezale¿nie od tego, jakie partie go stworz±) wyka¿e siê dalekowzroczno¶ci± i nie bêdzie lekcewa¿y³ demografii, a Fundusz Rezerwy Demograficznej przeznaczony w³a¶nie do tego, aby za 20-30 lat zapewniæ wyp³atê ¶wiadczeñ, gdy sytuacja demograficzna znacznie siê pogorszy, bo na emerytury przejdzie pokolenie wy¿u demograficznego, nie bêdzie po raz kolejny drenowany w celu sfinansowania wyp³aty bie¿±cych emerytur. Je¶li chodzi o rozwi±zania zmniejszaj±ce ryzyko wyczerpania aktywów emerytalnych dla osób sêdziwych, to - oprócz tworzenia funduszu rezerwy demograficznej - najczê¶ciej stosowane w innych krajach dwa rozwi±zania zwi±zane z konstrukcj± systemu emerytalnego: wyp³ata emerytur w formie ¶wiadczenia do¿ywotniego (annuitetu) oraz formu³a emerytalna ze zdefiniowanym ¶wiadczeniem. W Polsce mamy emerytury wyp³acane do¿ywotnio w publicznym systemie emerytalnym oraz renty rodzinne. Bior±c pod uwagê przewidywany w przysz³o¶ci spadek poziomu zabezpieczenia oferowanego przez system publiczny, oczywi¶cie niezbêdnym uzupe³nieniem powinny byæ dodatkowe oszczêdno¶ci emerytalne. Z tymi jednak - jak wiadomo - jest w Polsce bardzo kiepsko. Ponadto istnieje realne zagro¿enie, ¿e nawet osoby najbardziej przezorne, które zgromadz± dodatkowe ¶rodki na IKE czy w pracowniczym programie emerytalnym (je¶li pracodawca taki program oferuje - a takich firm jest w Polsce niewiele ponad 1000 na ok. 3 mln zarejestrowanych w bazie REGON, czyli znikomy odsetek) wyp³ac± dodatkowo zaoszczêdzone pieni±dze jednorazowo i przeznacza na inny cel ni¿ dok³adanie do emerytury. Dlatego proponujê, aby szczególnie preferowani od strony podatkowej (zarówno w fazie gromadzenia kapita³u emerytalnego, jak i jego wyp³aty), byli ci, którzy wykupi± za gromadzone w programie emerytalnym ¶rodki rentê do¿ywotni± (annuitet). Nie jest to szczególnie popularne rozwi±zanie, ale tylko ta forma wyp³aty zapewnia ochronê przed ryzykiem d³ugowieczno¶ci. Na os³odê proponuje mo¿liwo¶æ wyp³aty jednorazowej do 20% kapita³u emerytalnego, podczas gdy pozosta³e 80% zamienione zostanie na rentê do¿ywotni±, wyp³acana np. przez towarzystwo ubezpieczeniowe czy inna wyspecjalizowan± instytucjê finansow±. Formu³a zdefinowanego ¶wiadczenia (wysoko¶æ emerytury z góry okre¶lona w proporcji do dochodów) zosta³a ju¿ wyrugowana z publicznego systemu emerytalnego w Polsce i raczej trudno siê spodziewaæ jej przywrócenia. Co innego w dodatkowych systemach emerytalnych - tam powinna stanowiæ jedna z dostêpnych opcji. Niezale¿nie od systemów emerytalnych warto samemu na miarê mo¿liwo¶ci zabezpieczyæ siê finansowo na staro¶æ. Mo¿e warto wróciæ do tradycyjnych metod - przede wszystkim zadbaæ o rodzinê, a nadwy¿ki - je¶li kto¶ je ma - lokowaæ np. w z³oto, które d³ugofalowo najlepiej chroni warto¶æ, czego po ostatnich zawirowaniach na gie³dach nie mo¿na powiedzieæ o wiêkszo¶ci funduszy inwestycyjnych. Ale to ju¿ osobny temat.
pi±tek, 15 lipca 2011
Polityka spo³eczna w cieniu kryzysu finansowego w Europie
Jakie bêd± krótko- i d³ugofalowe konsekwencje spo³eczne kryzysu finansowego w strefie euro dla wszystkich mieszkañców Unii Europejskiej? Jak wp³ynie on politykê spo³eczn± w krajach, które stanê³y na skraju bankructwa, a jak w pozosta³ych pañstwach EU? Warto zadaæ sobie te powa¿ne pytania w okresie wakacyjnym, który sprzyja raczej l¿ejszym tematom. Có¿ jednak zrobiæ, skoro w³a¶nie teraz prze¿ywamy kolejn± falê turbulencji na rynkach finansowych, a stabilna do niedawna waluta euro znalaz³a sie opa³ach i traci warto¶æ nie tylko wobec franka szwajcarskiego. Nie ulega w±tpliwo¶ci, ¿e strefa euro, a w ¶lad za ni± ca³a Unia Europejska, prze¿ywa tego lata szczególnie trudny okres. Nieuchronne, choæ odroczone w czasie bankuctwo Grecji, ocalona niedawno dziêki interwencjom unjnym od bankructwa Irlandia, kryzysy zad³u¿eniowe w Portugalii, Hiszpanii, we W³oszech. Niemal codziennie pojawiaj± siê alarmujace sygna³y w postaci obni¿onych ratingów przyznawanych krajom europejskim przez zagraniczne agencje ratingowe. Obligacje rz±dowe oceniane na pozimie "papierów ¶mieciowych" wysokiego ryzyka (kategoria CCC) - tego jeszcze w Europie nie by³o! Oczywi¶cie, rynki finansowe reaguj± na to nerwowo, a kurs franka szwajcarskiego - uwa¿anego za stabiln± walutê, w przeciwñstwie do prze¿ywajacego kryzys euro, poszybowa³ w górê na niespotykany dot±d poziom. Czy przewidywane na prze³omie lipca i sierpnia "kontrolowane" bankructwo Grecji uspokoi nieco sytuacjê, czy te¿ przeciwnie - bêdziemy mieli do czynienia z "efektem domina" - to pytanie, które dzi¶ zaprz±ta nie tylko polityków czy ekonomistów, ale ponad 500 mln mieszkañców Unii Europejskiej. Przekonali¶my sie ju¿, ¿e to, co dzieje sie w Grecji czy w Irlandii, ma bezpo¶redni wp³yw na to, jak ¿yje siê w Polsce (wiedz± o tym np. kredytobiorcy, którzy sp³acaj± kredyty hipoteczne we frankach szwajcarskich). Nie podejmuj±c siê udzieliæ autorytatywnej odpowiedzi na pytanie, czy europejski kryzys finansowy jeszcze sie pog³êbi, czy mo¿e nastapi w koñcu poprawa, chcia³bym podzieliæ siê paru przemy¶leniami na temat wp³ywu europejskiego kryzysu finansowego na realizowan± w krajach Unii Europejskiej politykê spo³eczn±. Chodzi przy tym zarówno o bezpo¶rednie skutki, a wiêc wymuszone przez kryzys zaciskanie pasa, trudne wcze¶niej do pomy¶lenia drastyczne oszczêdno¶ci, jak i przewarto¶ciowanie samego sposobu pojmowania polityki spo³ecznej, zmiany koncepcyjne. Po tym, co teraz dzieje siê w Eurolandzie i w ca³ej Unii Europejskiej, "nic ju¿ nie bêdzie takie, jak by³o dot±d". Zaburzenia gospodarcze, jakie wystapi³y w kilku krajach strefy euro, a których skutki odczuwa ca³a Unia i globalny rynek finansowy, mia³y ró¿ne pod³o¿e. Mo¿na powiedzieæ, ¿e wspólna waluta musia³a ponie¶æ negatywne konsekwencje tego, co dzia³o sie w gospodarkach poszczególnych pañstw. Od czasu, gdy pieni±dz przesta³ byæ wymienialny na z³oto, które by³o gwarantem jego warto¶ci i stabilno¶ci (a ostatecznie nast±pi³o to w latach 70. XX w.), podstaw± jego warto¶ci jest zaufanie do emitowego w systemie bankowym ¶rodka p³atniczego oraz stan gospodarki kraju wprowadzajacego pieni±dz do obiegu. W strefie euro przyby³o gospodarek prze¿ywaj±cych bardzo powa¿ne problemy finansowe, a zaufanie do euro drastycznie spad³o. Co ciekawe, kryzys finansowy jak dot±d szczególnie dotkliwie uderzy³ w kraje cz³onowskie UE o przeciwstanych modelach gospodarki rynkowej (na co s³usznie zwraca uwagê prof. W³. Anio³ w kwietniowym numerze "Polityki Spo³ecznej"): w tarapatach znalaz³a siê zarówno "socjalna " Grecja, gdzie do niedawna poziom ¶wiadczeñ spo³ecznych i wydatków socjalnych by³ bardzo wysoki (obecnie Grecy prze¿ywaj± narzucon± im przez pozosta³e kraje stefy euro - ich wierzycieli - kryzysow± "kuracjê wstrz±sow±"), jak i tradycyjnie "liberalna" Irlandia. W Grecji przyczyn± kryzysu by³y nadmierne wydatki bud¿etowe (m.in. bardzo rozbudowany sektor publiczny, zbyt hojny system emerytalny). Do tego dosz³y fa³szowane statystyki gospodarcze posy³ane do Brukseli. Tak naprawdê, Grecja w ogóle nie spe³nia³a i nie spe³nia kryteriów wymaganych do przyst±pienia i pozostania w strefie euro. Jednym z problemów strefy euro okaza³ siê brak skutecznego egzekwowania tych kryteriów oraz mechanizmu wyj¶cia w tej unii walutowej. G³ównymi wierzycielami,prywatnymi Grecji s± banki francuskie i niemieckie, które najwyra¼niej nie potrafi³y w³a¶ciwie oceniæ ryzyka zwi±zanego z udzielaniem kredytów i kupowaniem papierów wartosciowych w tym kraju. Z kolei w Irlandii kryzys finansowy spowodowany zosta³ nie przez nadmierne wydatki socjalne, lecz spekulacje na rynku nieruchomo¶ci, z du¿ym udzia³em banków i powiazanych z nimi polityków. W tym niewielkim kraju, gdzie liczba ludnosci wynosi ok.3,5 mln, sektor budowlany mia³ a¿ 14-procentowy udzia³ w tworzeniu PKB (w innych krajach UE ¶rednio ok. 5%). Napompowana tanimi kredytami bañka spekulacyjna na rynku nieruchomo¶ci musia³a w koñcu pêkn±æ. Co w tej sytuacji robi Unia, jej kierownicze gremia? Komisja Europejska stara siê wymusiæ surowe rygory bud¿etowe, jednym krajom grozi palcem (wszczêta wobec Polski procedura nadmiernego deficytu), inne przypiera do ¶ciany, by nie powiedzieæ wprost: szanta¿uje. Pomoc w postaci id±cych w setki miliardów euro pakietów po¿yczkowych (realizowanych wspólnie z Miêdzynarodwym Funduszem Walutowym), ale tylko pod warunkiem wdro¿enia programów naprawczych. Co to oznacza w praktyce? Zamro¿enie, a nawet redukcje p³ac w sektorze publicznym, wyd³u¿anie wieku emerytalnego, redukcjê wielu ¶wiadczeñ socjalnych, czêsto - zmianê ca³ego stylu ¿ycia i modelu zabezpieczneia spo³ecznego (który mia³ byæ domen± pañstw cz³onkowskich, a nie unijnych urzêdników). Bardzo czêsto redukcja deficytu bud¿etowego powoduje zmniejszenie tempa wzrostu gospodarczego (choæby dlatego, ¿e spada popyt wewnêtrzny) i wzrost bezrobocia. To budzi ostre protesty - co w najostrzejszej postaci strajku generalnego i zamieszek ulicznych obserwowali¶my w Grecji. Tak siê sk³ada, ¿e ciê¿ar wychodzenia z zad³uzenia nie jest roz³o¿ony proporcjonalnie. Za d³ugi sektora prywatnego (np. z³e kredyty i chybione inwestycje w greckie papiery warto¶ciowe, które powinny obci±¿yæ g³ównie banki fracuskie i niemieckie) maj± teraz p³aciæ wszyscy podatnicy w pañstw strefy euro. Najwiecej odczuj± to oczywi¶cie osoby o przecietnych i ni¿szych dochodach. Mo¿e warto sie zastanowiæ, czy jest sens utrzymywaæ na si³e w strefie euro kraje, które nie spe³niaj± podstawowych kryteriów, jakie postawiono przy tworzeniu unii walutowej. Mo¿e lepiej pozwoliæ im wyj¶c ze strefy euro i samodzielnie dogadaæ sie z wierzycielami, którzy i tak wiedz±, ¿e czê¶ci d³ugu nie uda siê odzyskaæ? Tylko wówczas zap³ac± bogate instytucje finansowe, a nie zwykli podatnicy. Je¶li nawet w krótszej perspektywie uda siê ustabilizowac sytuacjê w strefie euro, ³ataj±c dziury miliardami pakietów pomocowych, to raz podwa¿one zaufanie do wspólnej waluty trudno bêdzie odbudowaæ. Przy okazji zniszczony zostanie do reszty solidaryzm, na jakim mia³a opierac siê Unia Europejska. Tak¿e standardy socjalne, które stanowiæ mia³y dorobek polityki spo³ecznej realizowanej w krajach UE, przestaj± najwyra¼niej obowi±zywaæ, a przynajmniej zostaj± czasowo zawieszone. O tym jednak g³o¶no siê nie mówi, bo nie jest to popularny temat. Przyjmniej jest konferowaæ w gronie unijnych polityków, na tle kolorowych flag. Powa¿niej dyskusji o tym, jak sprawiedliwie roz³o¿yæ ciê¿ary wychodzenia z zad³u¿enia i jak daleko instytucje unijne mog± ingerowaæ w politykê gospodarcz± i spo³ecz± b±d¼ co b±d¼ nadal suwerennych pañstw cz³onkowskich, jak dot±d nie s³ychaæ. Na tym tle groteskowo brzmi± dyskusje o tym, ile powinnmi¶my p³aciæ za powietrze (vide: pakiet klimatyczny). Ca³a konstrukcja Unii Europejskiej, która najwyra¼niej nie zosta³a ufundowana na silnych, wspolnie respektowanych warto¶ciach, staje pod znakiem zapytania, traci swoj± legitymizacjê i przestaje budziæ zaufanie, tak jak wspólna waluta. To ju¿ nie tylko kryzys finansów, to kryzys warto¶ci, fundamentów, na jakich opiera siê Unia. Widomym tego przejawem s± nie tylko turbulencje w strefie auro, ale pojawiajace siê ponownie kontrole, a wkrótce pewnie i szlabany na granicach. W tej sytuacji nie mamy po co spieszyæ siê z wej¶ciem do strefy euro. Mo¿e warto zastanowiæ siê na renegocjacj± uk³adu akcesyjnego, przynajmniej w punkcie dotycz±cym wspólnej waluty? A politykê gospodarcz± i spo³eczn± dopasowaæ do naszych potrzeb i mo¿liwo¶ci (vide:silna polityka przemys³owa, rzeczywiste wspieranie przez pañstwo krajowego biznesu), a nie do kolejnych wizji biurokratów z Brukseli, którzy chcieliby narzuciæ wszystkim jeden model gospodarczy i spo³eczny, którego podstaw± mia³a byæ wspólna waluta. Ten model najwyra¼niej siê nie sprawdza. Mo¿e wiêc powróciæ do strefy wolnego handlu i daæ sobie spokój z dalsz± integracj± narzucan± przez unijnych urzedników, kierujacych siê przede wszystkim interesem nasilniejszych pañstw (zw³aszcza Niemiec i Francji) oraz swoim w³asnym? To do¶æ prowakcyjne pytania w okresie polskiej prezydencji w UE, ale póki co nie by³o jeszcze dyrektywy unijnej zakazuj±cej my¶lenia i stawiania pytañ. A gdyby taka dyrektywa zosta³a wprowadzona, to bêdziemy mieli jeszcze 2 lata na jej wdro¿enie...
niedziela, 26 czerwca 2011
Antyinflacyjna mieszanka czy mieszanka wybuchowa
W 1919 roku, po I wojnie ¶wiatowej, John Maynard Keynes, jeden z czo³owych ekonomistów brytyjskich, podczas konferencji pokojowej w Wersalu zda³ sobie sprawê, jak powa¿ne szkody mo¿e byæ wyrz±dziæ spo³eczeñstwom i narodom inflacja. W ksi±¿ce The Economic consequence of the Peace, wskazywa³, ¿e bardzo wysokie kontrybucje na³o¿one na pokonane Niemcy mog± spowodowaæ na tyle powa¿ne zagro¿enie inflacyjne, ¿e doprowadzi ono do destabilizacji gospodarki tego kraju i niepokojów spo³ecznych. Niemiecka hiperinflacja z 1922-23 r. i doj¶cie Hitlera do w³adzy potwierdzi³y te obawy. Pod koniec 1923 r. stopa ionflacji w Nieczech siêga³a 30 000% w skali miesiaca (!). Po to, Aby w pa¼dzierniku 1923 r. kupiæ napój, który w styczniu 1922 r. kosztowa³ 1 markê, trzeba by³o wydaæ 192 milionów marek... Nam na szczê¶cie nie grozi obecnie ani hiperinflacja, ani faszyzm. Nie znaczy to jednak, ¿e wysokiej ju¿, bo 5 procentowej inflacji, nie nale¿y zwalczaæ i traktowaæ z najwy¿sz± powag±. Jest to zjawisko gro¼ne dla gospodarki, ale tak¿e dla spo³eczêñstwa. Z tym jednak, ¿e skutki inflacji nie rozk³adaj± siê proporcjonalnie. Osoby zamo¿ne zawsze sa w stanie z ni± sobie poradziæ, kupuj±c aktywa, których warto¶æ ro¶nie szybciej od inflacji (np. z³oto, srebro, niektóre aktywa finansowe). Do tego jednak trzeba mieæ odpowiednio wysokie dochody i kapita³, który mo¿na zainwestowaæ. Najbole¶niej wysoka inflacja, mówi±c dosadniej - dro¿yzna, bije w osoby o ni¿szych dochodach, które ca³o¶æ dochodu dyspozycyjnego przeznaczaj± na ¿ywno¶æ i bie¿±ce op³aty. Zwalczanie inflacji to nie tylko zadanie banku centralnego (u nas: Narodowego Banku Polskiego i jego organu: Rady Polityki Pienie¿nej), choæ akturat dla tej instytucje jest to zadanie pierwszoplanowe i najwa¿niejsze. Skuteczne zwalczanie inflacji wymaga ¶cis³ego wspó³dzia³ania banku centralnego z rz±dem, wypracowania skutecznej "mieszanki" polityk (tzw. policy mix) fiskalnej (podatkowej) i polityki pieniê¿nej. Z t± mieszank± w naszym wydaniu najwyra¼niej co¶ nie wychodzi: mimo piêciokrotnego podnoszenia przez Radê Polityki Pieniê¿nej (RPP) stóp procentowych wysokiej inflacji nie uda³o siê zahamowaæ. RPP nie mo¿e w nieskoñczono¶æ podnosiæ stóp procentowych, bo mo¿e to zd³awiæ rozwój gospodarczy. Walka z inflacj± to tak¿e zadanie dla urzêdników z drugiej strony ul.¦wietokrzyskiej w Warszawie (czytaj: Ministerstwa Finansów), którzy powinni zyskac w tym dziele wsparcie z innych resortów. Wiêksza czê¶æ obecnej inflacji ma charakter kosztowy, wi±¿e sie ze wzrostem cen surowców i ¿ywno¶ci, w skali miedzynarodowej. Ale bez w±tpienia pody¿ki VAT-u równie¿ prze³o¿y³y siê, bo musia³y, na ogólny wzrost cen towarów i us³ug. Na krótk± metê minister finasów mo¿e byæ zadowolony, gdy¿ wraz z inflacj± rosna wp³ywy z podatków (tak¿e z VAT-u). D³ugookresowo jednak tak¿e dla bud¿etu pañstwa (po stronie wydatków) inflacja jest zjawiskiem szkodliwym. W warunkach gospodarki rynkowej rz±d nie ustala cen, ale w wielu produktach du¿± czê¶æ ceny stanowi± ukryte w nich podatki (np. akcyza w cenie benzyny, ale tak¿e ... pr±du). Pewne pole do manewru jednak jest, a choæby niewielkie ruchy zmnieujszaj±ce obci±¿enia fiskalne mog± stanowiæ wa¿ny sygna³ dla rynku. W walce z inflacj± wa¿ny jest obowiem nie tylko jej obecny stan, ale tak¿e oczekiwania inflacyjne. Z perspektywy rodzin o niskich dochodach dalszy wzrost inflacji mo¿e oznaczaæ staczanie siê w ubóstwo, niemo¿no¶æ zapokojenia podstawowych potrzeb, zej¶cie z poziomu minimum socjalnego (pozwalajacego nie tylko podtrzymanie ¿ycia, ale tak¿e na utrzymanie minimum wiezi spo³ecznych, skromne uczestnictwo w kulturze) do minimum egzystencji (samo fizyczne przetrwanie - ¿ywno¶æ, odzie¿, dach nad g³ow±). W tym przypadku polityka gospodarcza bardzo ¶cisle wp³ywa na politykê spo³eczn±. Rozumiej±c sens polityki zmniejszania deficytu bud¿etowego i przynamniej zmnijesznia, a najlepiej powstrzymania narastania d³ugu publicznego, trzeba solidarnie roz³o¿yæ zwiazane z tym ciê¿ary. Antyinflacyjny mix (polityki fiskalnej i polityki monetarnej) powinien dzia³aæ w ten sposób, aby w wiêkszym stopniu obci±¿aæ osoby bardziej zamo¿ne, a w mniejszym stopniu osoby o dochodach ni¿szych, które i tak ledwie wi±¿± koniec z koñcem. Jak to zrobiæ? Wiadomo, ¿e nie jest to proste zadanie. Ale te¿ ministrowie od finansów, polityki gospodarczej, polityki spo³ecznej czy prezes banku centralnego od tego w koñcu s± (a wraz z nimi setki zatrudnionych w tych resortach i powiazanych z nimi instytucjach publicznych specjalistów), ¿eby rowi±zywaæ trudne i skomplikowane problemy. Nikt nie mówi³, ¿e bêdzie ³atwo... Alternatyw± dla skutecznej mieszanki antyinflacyjnej mo¿e byæ mieszanka wybuchowa nastrojów spo³ecznych zdesperowanych obywateli, którzy w koñcu zbuntuj± siê przeciwko inflacyjnemu "strzy¿eniu owiec". A tego nikomu nie warto ¿yczyæ - ani przed, ani po wyborach.
niedziela, 12 czerwca 2011
Pomys³ów na "twórcz± destrukcjê" systemu emerytalnego ci±g dalszy
Lektura wywiadu z pani± minister pracy i polityki spo³ecznej Jolant± Fedak opublikowanego ostatnio w "Gazecie Wyborczej" upewni³a mnie, ¿e tak naprawdê chodzi³o i nadal chodzi o ca³kowite rozmontowanie wprowadoznego w 1999 roku wielofilarowego systemu emerytalnego (z³o¿onego z finasowanego na zasadzie umowy pokoleniowej I filaru administrowanego przez ZUS oraz otwartych funduiszy emerytalnych, w których gromadzona jest i inwestowana na rynku finansowym czê¶æ sk³adek emerytalnych). Przypomnijmy, ¿e od maja br. do OFE trafia ju¿ tylko 2,3% z 19,5% sk³adek emerytalnych (poprzednio by³o 7,3%). Ale i to pozostaje sol± w oku pani minister. Proponuje wiêc, aby OFE by³y dobrowolne, a ich uczestnicy mogli swobodnie wycofaæ sk³adki i przenie¶æ do filaru repartycyjnego administrowanego przez ZUS (w ten sposób ich zgromadzone dot±d w OFE pieniadze zostan± natychmiast wydane na finansowanie poprzedniego pokolenia emerytów, a oni sami w zamian otrzymaj± zapis ksiêgowy na indywidualnym koncie emerytalnym w I filarze). Czy wobec demograficznego starzenia sie spo³eczeñstwa za 30-40 lat ZUS bêdzie w stanie wyp³aciæ ¶wiadczenia, gdy liczba osób op³acajacych skladki bêdzie niewiele wiêksza ni¿ pobierajacych ¶wiadczenia - nie wiadomo. Jest to najwpowa¿niejsze wyzwanie dla systemów opartych na tzw. umowie pokoleniowej (repartycji). Z tego powodu w wiêkszo¶ci pañstw europejskich i wielu innych krajach ¶wiata wprowadzono na prze³omie XX i XXI reformy emerytalne. Jeden z nich tylko zmienia³y parametry istnij±cego systemu (np. wyd³u¿enei ustawowego wieku emerytalnego, wyd³u¿enie liczby lat op³acania sk³adek niezbednej do uzyskania ¶wiadczenia itp). Polska reforma oznacza³a ca³ko¶ciow± zmianê systemu, podzia³ skladki miedzy czê¶æ repartycyjn± i kapita³ow±. Mia³o to w efekcie doprowadziæ do podzia³u (dywersyfikacji) ryzyka miêdzy dwie czê¶ci finansowane na innych zasadach i podatne na inne rodzaje ryzyka ("Bezpieczeñstwo dziêki ró¿norodno¶ci"). Polska reforma emerytalna znalaz³a uznanie wielu ekspertów nie tylko w kraju, ale tak¿e za granic±. Nie znaczy to, ¿e nie mia³a s³abych stron i po 12 latach nie mo¿na wprowadziæ pewnych korekt. Ale co innego ulepszenia, a czym innym jest kompletna destrukcja systemu i powrót monopolu pañstwa w dziedzinie zabezpieczenia emerytalnego (w systemie publicznym). Pani minister twierdzi, ¿e "nie mo¿e byæ konkurencj± co¶, co jest przymusowe" (chodzi o OFE i zarz±dzaj±ce nimi prywatne instytucje finansowe). Czy rzeczywi¶cie? W ubezpieczeniach komunikacyjnych mamy obowi±zkowe ubezpieczenia od odpowiedzialno¶ci cywilnej za szkody wyrz±dzone przez posiadaczy pojazdów (OC). O ile mi wiadomo, konkurencja na tym rynku jest bardzo silna. Oczywi¶cie, rynek emerytalny jest silniej regulowany niz inne segmenty rynku finansowego. Jednak pewna konkurencja miedzy OFE, dzia³ajacych w ramach wytyczonych przez prawo (m.in. ograniczenia dotycz±ce instrumentów finansowych, w które maj± prawo inwestowaæ) istnia³a i nadal istnieje. Uczestnicy maj± prawo zmiany funduszu i z niego korzystaj±. Op³aty na rzecz OFE - w pierwszej dekadzie funkcjonowania nowego systemu rzeczywi¶cie zbyt wygórowane - zosta³y ju¿ zmniejszone. Ograniczona zostanie tak¿e akwizycja, wiêc podstaw± wyboru bêd± dla klienta przede wszystkim wymierne wyniki inwestycyjne (stopa zwrotu z inwestycji, podawana okresowo do wiadomosci publicznej). Poza tym - czy w ramach swobody wyboru i wolnej konkurecji ministersowo przewiduje tak¿e mo¿liwo¶æ wycofania sk³adek z ZUs-u i przeniesienia do OFE? A mo¿e mogliby¶my odzyskaæ wp³acone do tej pory sk³adki z OFE i samodzielnie je dalej inwestowaæ? Szczerze mówi±æ, w±tpiê, czy bêdzie to mozliwe. A skoro tak, to wprowadzenie dobrowolnego wycofywania sk³adek z OFE nie poparte wiarygodnymi d³ugoterminowymi symulacjami, jak wp³ynie to na wysoko¶æ przysz³ych emerytur, oznacza de facto nawo³ywanie do destrukcji wielofialowego systemu emerytalnego. Podobnie negatywnie oceniam propozycje przekzywania na 10 lat przed osiagnieciem wieku emerytalnego skladek z OFe do ZUS-u, który natychmiast je wyda, a w zamian zapisze odpowiednie zobowiazanie na koncie ksiegowym. Takie rozwiazanie sposobu wyp³at emerytur z II filara zwieksza, a nie zmniejsza ryzyko systemu. Konsekwentnie zarzadzaniem kapita³em zgromadzonym (w i tak ju¿ zredukowanej) czê¶ci kapita³owej powinny zaj±æ siê wyspecjalizowane instytucje finansowe, a pañstwo powinno jedynie ograniczyæ siê do nadzoru i okre¶lenia górnego pu³apu op³at, ewentualnie minimalnej wymaganej stopy zwrotu na poziomie przekraczajacym inflacjê. Z ró¿nego typu specjalistycznych opracowañ, dostepnych m.in. na stronie internetowej Komisji Nadzoru Finansowego (www.knf.gov.pl), w których analizowano ró¿ne opcje, wynika, ¿e rozwiazanie z wieloma podmiowami zarz±dzacymi ¶rodkami z OFE jest korzystniejsze ni¿ monopol jednej instytucji (w tym przpadku ZUS-u). Instytucjami, które dobrze radz± sobie z tego typu zadaniami, sa w wielu krajach towarzystwa ubezpieczeñ na ¿ycie, wyp³acajace (w zamian za powierzony im kapita³) renty do¿ywotnie. Dalszym zazadzaniem kapita³em emerytalnym i wyp³acaniem ¶wiadczeñ mog³yby zreszt± tak¿e zaj±c siê same OFE, co czê¶ciwo zrekompensowa³oby drastyczne i trwa³e zmniejszenie sk³adek kierowanych do II filaru. Zadaniem ZUs-u powinna byæ jedynie obs³uga technicznej wyp³aty ¶wiadczeñ, a nie zarz±dzanie aktywami. Natomiast inny zg³aszany ostatnio przez p. minister J.Fedak pomys³ - wprowadzenie emerytury obywatelskiej - jest godny rozwa¿enia. Pod warunkiem jednak, ¿e bêdzie ona stanowi³a uzupe³nienie dla obecnego systemu, a nie jego alternatywê. Rzeczywi¶cie, w systemie ze zdefiniowan± sk³adk±, gdzie wysoko¶æ emerytur jest zdeterminowana przez wniesione skladki emerytalne, a nie ustalona na okre¶lonym, gwarantowanym przez pañstwo poziomie, przysz³e ¶wiadczenia mog± byæ i najprawdopodobniej bêd± bardzo niskie (najnowsze symulacje wskazuj±, ¿e stopa zastapienia, czyli relacja emerytury do ostatniej pensji wyniesie tylko ok. 30%!). Czê¶æ osób, które nie ze swojej winy nie op³aca regularnie sk³adek (np. pracuj±cy na umowê o dzie³o, matki wychowujace dzieci, bezrobotni) mo¿e jedynie liczyæ na emeryturê minimaln± na poziomie zasi³ku spo³ecznego. Trudno nie zgodziæ siê z p.minister, ¿e nie tylko demografia sie liczy, ale przede wszystkim praca (i odporwadzanie sk³adek) i ¿e wystepuje ¶cis³y zwiazek miêdzy sytuacj± na rynku pracy a funkcjonowanie systemu emerytalnego (obecnie i w przysz³o¶ci). Jednak to w³a¶nie kontytucyjni ministrowie odpowiedzialni za rynek pracy powinni walczyæ ze "¶mieciowymi" umowami zastêpuj±cymi coraz czêsciej w Polsce normalne umowy o pracê, od których odprowadzane s± sk³adki na ZUS i NFZ, z czêstymi przpadkami wymuszanie przez pracodawcê rozwi±zywania umów o pracê i uruychamiania przez pracowników jednoosobowej dzia³alno¶ci gospdarczej, w ramach której wykonuj± te same obowiazki, ale pracodawca nie p³aci ZUS-u itp. To w³a¶cnie MPiPS powinno czyniæ wszystko, aby ¶rodki na aktywane formy przeciwdzia³ania bezrobociu nie by³y zmniejszane, a m³odzi ludzie nie musieli szukaæ pracy za granic±. Je¶li chodzi o "filar zerowy", to najprostszych rozwiazaniem wydaje siê podniesienie emerytur minimalnych i poszerzenie krêgu osób do nich uprawnionych. W tym celu nie potrzeba w ramach "twórczej destrukcji" (okre¶lemnie znanego ekonomisty Schumpetera, który docenia³ oczyszczajac± rolê kryzysów w rozwoju gospodarki) niszczyæ istniejacego systemu, tylko zmieniæ pewne jego parametry. Gdyby jednak emerytury obywatelskie mia³y byæ wprowadzane zamiast obecnego systemu, to trzeba znale¿æ dla nich ¼ród³o finansowania. Mo¿na by, wzorem niektórych pañstw, zast±piæ system ubezpieczeniowy systemem zaopatrzeniowym (finansowanym z ogólnych podatków). Ale to by³aby nowa, kolejna rewolucja w systemie emerytalnym w Polsce. Skoro emerytury obywatelskie na niskim poziomie mia³yby byæ dostepne dla wszystkich obywateli (niezale¿nie, ile zgromadz± kapita³u emerytalnego), a byæ mo¿e tak¿e dla obcokrajowców ¿yjacych i pracujacych w Polsce (rezydenci), to sk³adki nale¿a³oby obni¿yæ, a wszystkim uczestnikom pozwoliæ resztê inwestowaæ na w³asny rachunek. Wtedy niepotrzebne bêd± ani OFE, ani ZUS. Jednak kraje, które od dawna maja systemy zaopatrzeniowe (np. Dania, Wielka Brytania), z regu³y uzupe³niaja je o segmenty sk³adkowe, gdzie wysoko¶æ emerytur jednak powiazana jest z dochodami z pracy. Czyli sama emerytura obywatelska problemu nie rozwiazuje nigdzie, mo¿e jedynie uzupe³niaæ istniej±ce systemy oparte na dochodach z pracy i sk³adkach odprowadzanych w okresie aktywnosci zawodowej. Po bardzo daleko idacych zmianach w systemie emerytalnym wprowadzonychw tym roku przyda³oby siê w tej dziedzinie trochê stabilizacji.
niedziela, 22 maja 2011
Skazani na monopol ZUS-u?
Kiedy po koniec kwietnia w tym blogu zwróci³em uwagê na konieczno¶æ dokoñczenia reformy emerytalnej - wprowadzenia regulacji prawnych wyp³aty emerytur z II filaru publicznego systemu emerytalnego ("Reformê emerytaln± czas skoñczyæ") - nie spodziewa³em siê, ¿e tak szybko pojawi siê ministerialny projekt w tej sprawie. To, ¿e rz±d zaj±l siê t± nierozwi±zan± od 12 lat wdra¿ania reformy emerytalnej kwesti±, mo¿e tylko cieszyæ. Jednak ju¿ wstepna analiza propozycji zg³oszonych przez ministra pracy i polityki spo³ecznej p. Jolantê Fedak, budzi mieszane odczucia. Bior±c za dobr± monetê zapewnienia pani minister, ¿e nie chodzi o ca³kwit± destrukcjê kapita³owej czêsci nowego systemu emerytalnego (otwarte fundusze emerytalne oraz zarzadzajace ich aktywami powszechne towarzystwa emerytalne) i o przejêcie zgromadzonych tam do tej pory ok. 234,6 mld z³ aktywów, tylko o zapewnienie bezpiecznej, sprawniej i niezbyt kosztownej wyp³aty emerytur, przeanalizujmy na spokojnie propozycje MPiPS. Otó¿ p. minister J.Fedak proponuje, by pieni±dze zgromadzone w otwartych funduszach emerytalnych by³y na dziesiêæ lat przed emerytur±topniowo przenoszone do ZUS. Zak³ad zapisze je na koncie (ale zaoszczêdzone pieni±dze natychmiast wyda na wyp³atê bie¿±cych emerytur, analogicznie jak w I filarze), w zamian za co uczestnicy nabêd± uprawnienia do przysz³ych ¶wiadczeñ (zapis ksiegowy na indywidualnym koncie emerytalnym). Równie¿ wyp³at± emerytur z II filara w ca³o¶ci zajmie siê ZUS (a wiec nie tylko ich fizyczn± wyp³at±, ale ustalaniem wysokosci ¶wiadczenia o jego finansowaniem). Proponowane rowiazanie dotyczy dwóch faz uczestnictwa w systemie emerytalnym, z których ka¿da obarczona jest ró¿nymi rodzajami ryzyka. Pierwsza faza to okres gromadzenia oszczêdno¶ci lub uprawnieñ emerytalnych. W tej fazie ryzyko polega m.in. na tym, ¿e uczestnik systemu emerytalnego w okresie aktywno¶ci zawodowej z ró¿nych powodów nie zgromadzi wystarczajacego kapita³u emerytalnbego (przerwy w pracy, bezrobocie, dla kobiet dodatkowo okresy macierzyñstwa i opieki na starszymi osobami, zwykle obarczajaæej w³a¶nie panie itp). w efekcie dostanie jedynie minimaln± emeryturê na poziomie ¶wiadczenia z opieki spo³ecznej. Istnieje te¿ ryzyko, ¿e po latach op³acania sk³adek uczestnik (uczestniczka) systemu emerytlanego nie dozyje ustawowego wieku emerytalnego i w ogóle nie skorzysta z emerytury. Druga faza to okres pobierania ¶wiadczeñ, który mo¿e trwaæ kilkana¶cie, a anwet 20 i wiêcej lat. G³ównym celem systemu emerytalnego jest w³a¶nie zapewnienie jego uczestnikom do¿ywotnich ¶rodkó wutrzymania w okresie, gdy ze wzglêdu na wiek niebêda ju¿ samodzielnie zarobkowaæ. W tej fazie ryzyko uczestnika polega na tym, ¿e nie "skonsumuje" ca³ego zgromadzonego przez dziesiatki lat op-³acania sk³adek kapita³u emerytalnego (je¶li umrze wkrótce po przejsciu an emeryturê). Jest te¿ opisane w literaturze przedmiotu tzw. ryzykoi d³ugowieczno¶ci (longevity risk), polegaj±ce na tym, ¿e osoby ¿yj±ce pondprzecietnie d³ugo wyczerpi± zgromadzony kapita³ emerytalny. w systemie ubezpieczeñ spo³ecznych ¶rodki na dozywotni± wyp³atê emerytur dla tych osób z zasady pokrywane s± z funduszu, na który sk³adaj± siê pozostali uczestnicy systemu. St±d te¿ w fazie wyp³at zyj±cy pondprzecietnie d³ugo finansowani s± z kapita³u pozosta³ych uczestników systemu, tak¿e tych, którzy nie wykorzystali w pe³ni swojego kapita³u emerytalnbego. Ze wzglêdu na znane, niekorzystne dla systemów emerytalnych tendencje demograficzne (proces starzenia siê spo³eczeñstwa, zikszanie liczby emerytów w proporcji do liczebno¶ci osób w wieku aktywno¶ci zawodowej) powa¿ne ryzyko stanowi wyp³acalnosæ systemu, który mia³by byæ finansowany wy³±cznie z bie¿±cych sk³adek emerytalnych (lub biez±cych podatków). Dlatego w wiêkszo¶ci pañstw europejskich na prze³omie XX i XXI w. wprowadozno reformy emerytalne, które w jaki¶ sposób mia³y odci±¿yæ tradycyjne systemy emerytalne oparte na repartycji (zwane Bismarckowskimi, bo po raz pierwszy obowi±zkowe ubezpieczenai emerytalne wprowadzono w Niemczech pod koniec XIX w.). Nasuwa siê pytanie, czy propozycje ministerialne zwiêkszaj± bezpieczeñstwo uczestników systemu i mog± pozytywnie wp³yn±æ na wysoko¶æ przysz³ych ¶wiadczeñ emerytalnych. Przenoszenie i tak okrojonych ju¿ poprzez zmniejszenie sk³adki kierowanej do OFE (od 1 maja 2011 r. - z 7,3% do 2,3%) oszczêdno¶ci gromadzonych w II, kapita³owym filarze systemu emerytalnego w Polsce do reszty zniweczy podstawowe za³ozenie reformy emerytalnej z 1999 r., jakim mia³ byæ podzia³ ryzyka miêdzy czê¶æ finansowan± na zasadzie repartycji (wydawanych na bie¿aco sk³adek emerytalnych pokolenia pracuj±cego) oraz czê¶æ kapita³ow± (budowanie w³asnego kapita³u emerytalnego poprzez oszczêdzanie w OFE). Wobec postepuj±cego sie starzenia spoo³eczeñstwa spwoduje to dalszy wzrost zobowiazañ ZUS-u wobec przysz³ych emerytów. Ten pomys³ wydaje siê, delikatnie mówi±c, chybiony. To, ¿e na 10 lat przed przejsciem na emeryturê uczestnicy OFE nie powinni ryzykowaæ utraty cze¶ci swpojego kapita³u emerytalnego zgromadzonego w OFE np. z powodu bessy na gie³dzie czy trudnego do przewidzenia kryzysu finansowego, nie ulega dyskusji. Tyle tylko, ¿e rozwiazaniem nie powinno byæ stopniowe przejmowanie oszcednosci zgrmoadzonych w II filarz eprzez ZUS, lecz przeniesienie aktywów do bezpiecznych subfunduszy. O ile wiadomo, prace nad takim rozwiazaniem trwaj±, a pieczê nad nimi sprawuje p. minister M.Boni. Je¶li chodzi o fazê wyp³aty ¶wiadczeñ, to mo¿liwe s± ró¿ne rozwiazania, które generalnie mo¿na sprowadziæ do dwóch kategorii: wyp³ata ¶wiadczeñ przez kilka konkuruj±cych ze sob± instytucji finansowych (np. funduszy inwestycyjnych, towarzystw ubezpieczêñ na ¿ycie czy te¿ samych OFE, które notabene do 2014 r. musz± tak¿e obs³ugiwaæ wyp³ate swiadczeñ z II filaru, bo brakuje innych, powo³anych do tego instytucji). Logika systemu repartycyjno-kapita³owego i podzia³u ryzyka emerytalnego miêdzy rynek pracy i rynek finansowy wskazaywa³aby na to, ¿e takze w fazie wyp³at pieni±dze zgromadzone w OFE powinny byæ nadal inwestowane. z punktu widzenia ryzyka d³ugowieczno¶ci jedynym bezpiecznym rozwi±zaniem jest wyp³ata ¶wiadczeñ do¿ywotnich (annuitetu). Proponowane przez p. minister jednorazowe wyp³aty czê¶ci czy ca³o¶ci kapita³u emerytalnego dla bardziej zamo¿nych emerytów uwa¿am za zbyt ryzykowne. Wyp³aty jednorazowe (ang. lump sum) dobre s± raczej w systemach dodatkowych (np. emerytury z pracowniczego programu emerytalnego lub z IKE). Pozostaje kolejne pytanie, czy wyp³ata powinna zaj±æ siê jedna instytucja, czy kilka. Problem ten by³ ju¿ szczegó³owo analizowany w Polsce i w innych krajach. W tym mijescu pozwolê sobie przytoczyæ cytat z ciekawego raportu przygotowanego przez Urz±d Komisji Nadzoru Ubezpieczeñ i Funduszy Emerytalnych (poprzednich dziesiejszej Komisji Nadzoru Finansowego) pt. "Wyp³ata emerytur z II filara nowego systemu emerytalnego" i opublikowanego w 2004 roku. Autorzy tego repaortu wskazuj± na nastepuj±ce zalety i wady powierzenia wyp³aty emerytur z II filaru jednej instytucji (np. ZUS-owi lub publicznemu zak³adowi ubezpieczeñ emerytalnych): "Zalety rozwi±zania: - ograniczenie nagatywnej selekcji (prywatne podmioty dzia³ajace na zasadach konkurencji moga unikaæ przyjmowania okre¶loej grupy uczestników ze wzgledu na ryzyko d³ugowieczno¶ci - przyp. M.Sz.), - mo¿liwo¶æ zaoferowania najszerszej gamy produktów, - niskie koszty wejscia do systemu - eleminacja kosztów akwizycji. Wady rozwi±zania: - znaczne ograniczenie przejrzysto¶ci dzialalnosci inwestycyjnej, - eliminacja mechanizmów konkurencji i zwiazane z tym niebezpieczeñstwo obni¿enia efektywno¶ci, - podatno¶c na ryzyko polityczne". Obserwuj±c, jak ³atwo by³o radykalnie i trwale zmieniæ (zdaniem niektórych: zdemonotowaæ) wprowadzony w 1999 r. system emerytalny, zabierajac wiêksz± czê¶c sk³adek z OFE do czêsci repartycyjnej systemu, w³a¶nie ryzyko polityczne uwa¿am za najpowa¿niejsze zagro¿enie. Bardzo ³atwo przecie¿ wyboraziæ sobnie sytuacjê, ¿e publiczny monopolista za 30 lat ponownie zmnieni podstawowe parametry systemu na etapie wyp³aty ¶wiadczeñ. W kolei najwa¿niejsze zalety i wady rozwiazania z kilkoma konkurencyjnymi podmiotami wyp³acajacymi ¶wiadczenia, którymi mog³yby byæ OFE lub wydzielone fundusze inwestycyjne, to, zdaniem eksperów UNFE: "Zalety rozwi±zania: - niskie koszty. Wady rozwi±zania: - w±ska gama produktów, - ryzyko aktuarialne przeniesiione na klienta". W opracowaniu analizowano te¿ wady i zalety zak³adów ubezpieczêñ emerytalnych, które zgodnie z za³o¿eniami twórców reoformy mia³y byæ powo³ane w³a¶nie do wyp³at emerytur kapita³owych. Poniewa¿ pprawdopodobieñstwo ich powstania jest minimalne, nie bedê tego fragmentu cytowa³. Co wiec lepsze - monopol pañstwa (ZUS-u lub poiwiazanego z nimi publicznego zak³adu emerytalnego) na wyp³atê emerytur zarówno z I, jak i II filara - czy jednak podzia³ zadañ miedzy pañstwo i prywatne, konkurujace ze sob± podmioty? Osobi¶cie opowiadam siê za tym drugim rozwi±zaniem, stosowanym w wiekszo¶ci pañstw, gdzie funkcjonuj± systemy kapita³owe ze zdefiniowan± sk³adk±. Najczê¶ciej w zamian za kapita³ zgromadzony w takim systemie (w ramach publicznego lub dodatkowych systemów emerytalnych) wykupuje siê do¿ywotnia emeryture (annuitet) w towarzystwie ubezpieczen na ¿ycie. Chocia¿ gwoli ¶cis³o¶ci trzeba przyznaæ, ze sa te¿ kraje, gdzie ¶wiadczenia z filara kapita³owego z powodzeniem wyp³aca jedna instytucja publiczna (tak jest m.in. w Szwecji). Wariantów jest zatem wiele, ¿aden nie jest idealny, Miejmy nadziejê, ¿e przed wyborami w trybie eksperesowym nie nastapi± kolejne nieodwracalne zmiany w systemie emerytalnym. To sprawa wymagaj±ca powa¿nej debaty i bardzo rozwa¿nych decyzji, których konsekwencji odczuwac bêd± kolejne pokolenia uczestników systemu emerytalnbego przez dziesiatki lat. Trwaj±ca ju¿ de facto kampania wyborcza nie sprzyja wypracowaniu optymalnych rozwiazan w tej dziedzinie.
¶roda, 18 maja 2011
Zostawieni w lesie
Bez pracy nie ma dobrobytu, nie ma warunków do zak³adania rodziny, nie ma szans na normalne ¿ycie. O negatywnych ekonomicznych i spo³ecznych nastêpstwach bezrobocia napisano ca³e tomy rozpraw naukowych i setki artyku³ów publicystycznych. Niestety, od czasu transformacji ustrojowej, czyli od 1990 roku, relatywnie wysoka stopa bezrobocia pozostaje jednym z g³ównych, jesli nie najwa¿nieszym problemem w naszym kraju. Sektor prywatny nie stworzy³ tylu miejsc pracy, ile uby³o w przedsiêbiorstwach pañstwowych. Wzrost gospodarczy po 1990 r. przez wiele lat polega³ na zwiêkszaniu produktywno¶ci pracy (co oczywi¶cie jest zjawiskiem pozytywnym), ale w du¿ej mierze by³, jak nazywaja to specjali¶ci od polityki spo³ecznej, "wzrostem bezzatrudnieniowym". Poza okresami boomu gospodarczego, kiedy stopa bezrobocia spada³a poni¿ej 10%, borykamy siê z wysokim dwucyfrowym bezrobociem (w marcu 2011 r. stopa bezrobocia wynosi³a 13,1%). Obecnie problem ten dotyczy nie tylko osób o ni¿szych kwalifikacjach, ale nawet absolwentów wy¿szych uczelni. Setki tysiêcy m³odych ludzi, zamiast usamodzielniæ siê i za³o¿yæ rodzinê, nadal pozostaje na utrzymaniu rodziców, podejmuj±c co najwy¿ej dorywcze prace. Czê¶æ z nich decyduje siê na emigracjê zarobkow±, co trudno uznaæ za roziwazanie problemu bezrobocia w Polsce. Mog³oby siê zatem wydawaæ, ¿e walka z bezrobociem to absolutny priorytet - dla rz±du i dla w³adz samorz±dowych. A skoro priorytet, to potrzebne s± te¿ pieni±dze. Analizuj±c projekt przysz³orocznego bud¿etu pañstwa, szczególn± uwagê zwróci³em na planowane wydatki na aktywizacjê bezrobotnych (w wiêc osób zdolnych do pracy i czynnie jej poszukuj±cych, a mimo to nie znajduj±cych zatrudnienia). Powinny one przede wszystkim byæ skierowane na pierwsz± liniê walki z bezrobociem, czyli do Powiatowych Urzedów Pracy (PUP). ¬ród³em finansowania tego typu dzialañ jest Fundusz Pracy (FP), na który trafi± sk³adki od firm, w niewielkim stopniu ¶rodki unjne oraz pozosta³e ¶rodki. Z funduszu pracy powinny byæ finansowane takie aktywne formy przeciwdzia³ania bezrobociu, jak sta¿e, dotacje na tworzenie w³asnej firmy, szkolenia pozwalajace zdobyæ nowe, potrzebne na rynku pracy kwalifikacje. Projekt ustawy bud¿etowej na 2012 rok przewiduje, ¿e FP przeznaczy na aktywne formy przeciwdzia³ania bezrobociu 3,4 mld z³. Mniej wiêcej tyle samo FP przeznaczy na zasi³ki dla bezrobotnych (3,2 mld z³). Pozosta³e planowane wydatki z FP to zasi³ki i ¶wiadczenia przedemerytalne (1,5 mld z³) oraz koszty organizacji sta¿y podyplomowych lekarzy, dentystów, pielêgniarek i po³o¿nych (0,7 mld z³). 3,4 mld z³ na aktywne formy walki z bezrobociem to wprowadzie o 200 mln wiêcej ni¿ w tym roku, ale za to o po³owê mniej ni¿ w 2010 r. Maj±c do dyspozycji takie ¶rodki, Powiatowej Urzêdy Pracy niewiele beda mog³y zaoferowaæ osobom zarejestrowanym jako bezrobotne. Staj± siê bardziej urzêdami do spraw rejestracji bezrobocia ni¿ urzêdami pracy. Powinno siê biæ na alarm, a tymczasem sprawa przechodzi bez echa, ja zreszt± wiele innych waznych kwestii spo³ecznych. Wa³kuje siê za to tematy zastepcze, takie jak walka z "kibolami" (swoj± drog± ciekawe, ilu z nich to bezrobotni, którzy w tej formie daja upust swojej frustracji). Bezrobotni nie s± specjalnie widoczni, nie tworz± zorganizowanej grupy., siedz± w domach, bardzo czêsto zamykaj± siê w sobie, wsydz± siê, ¿e nie moga znale¼æ pracy. Czê¶æ z nich popada w róznego typu patologie spo³eczne, ale ca³a reszta jako¶ wegetuje nie wchodz±c innym w drogê. Rzadko organizuj± protesty i pikiety. Mo¿e dlatego tak ma³o mówi siê o nich i pisze w mediach. Jednak tego problemu nie mo¿na lekcewa¿yæ. Trudno te¿ zgodziæ siê z opiniami niektórych ekspertów i urzedników, ¿e problem sam siê rozwi±¿e, jak tylko wzrost gospdoarczy w Poslce przy¶pieszy ponad 5%. Problem bezrobocia sam siê nie rozwi±¿e, a im mniej ludzi pracuje, op³aca skladki na ZUS, NFZ i tworzy produkt spo³eczny, tym pó¿niej doczekamy siê wysokiego wzrostu gospodarczego. Jak wygl±da bezrobocie z bliska, najlepiej przekonaæ siê w regionach, gidzie panuje strukturalne bezrobocie. Ostatnio mia³em okazjê odwiedziæ Dobrowo, wie¶ popeggerowsk± ko³o Bia³ogardu w woj.pomorskim. Wiêkszo¶æ mieszkañców od lat pozostaje bez pracy. Jedyne dostêpne w okolicy prace to sezonowe roboty w lesie, wyjazdy na Saksy (np. zbieranie jab³ek w Niemczech) czy prace interwencyjne bardzo rzadko organizowane przez PUP w Bia³ogardzie. Wiekszo¶æ mieszkañców tej wsi korzysta z opieki spo³ecznej. dla wielu nawet dojazd autobusem do pobliskiego Bia³ogardu w poszukiwaniu pracy to zbyt du¿y wydatek (autobus kosztuje 5 z³). Od lat nic siê tu nie zmienia. Owszem, pojawi³ siê nowy budynek - ¶wietlica wybudowana z funduszy unijnych, otwarta parê godzin dziennie. Parê starszych pañ spotyka siê tam, aby sobie poplotkowaæ. Mo¿na te¿ wypo¿yczyæ ksi±¿ki. Zawsze jaki¶ postêp. Szkoda tylko, ¿e ze ¶rodków unijnych nie stworzono nowych miejsc pracy (np. zakladu przetwórstwa runa le¶nego). Ludzie z tej wioski dos³ownie pozostawieni zostali w lesie. Czê¶c z nich przesta³a ju¿ szukaæ pracy, ale sporo nadal stara siê co¶ znale¿æ - bez powodzenia. Ta zostawiona w lesie wioska o nazwie Dobrowo to dobry poligon do¶wiadczalny dla tych, którzy chcieliby obserwowaæ wykluczenie spo³eczne (a ministrów od spraw wykluczenia u nas nie brakuje, ostatnio pojawi³ siê nowy, Bartosz Ar³ukowicz, transfer z SLD). Warto zastanowiæ siê, jaki jest koszt alternatywny braku aktywnej polityki spo³ecznej. W tej dziedzinie sk±pstwo na pewno nie pop³aca. Sam rynek jak widaæ te¿ nie rozwi±za³ problemu bezrobocia. W Dobrowie, w popegeerwoskich blokach postawionych w szczerym polu dzier¿awca ziemi zatruni³ paru traktorzystów, reszta go nie interesuje. Bez wsparcia z zewn±trz nawet najbardziej przedsiebiorczy z mieszkañców tej wioski nie maj± szans na wyrwanie siê z krêgu bezrobocia, biedy i beznadziei. Takich miejsc jest oczywi¶cie w Polsce wiêcej. co¶ w koñcu trzeba z tym zrobiæ. Mo¿e warto raz jeszcze spojrzeæ na plan bud¿etu na 2012 rok i zwiêkszyæ nak³ady na aktywne przeciwdzia³anie bezrobociu. Ta inwestycja w ludzi na pewno siê op³aci.
wtorek, 26 kwietnia 2011
Reformê emerytaln± czas dokoñczyæ
Pan prezydent Bronis³aw Komorowski zapowiedzia³ dalsz± inicjatywê w sprawie systemu emerytalnego. Rzeczywi¶cie - debata emerytalna nie powinna zakoñczyæ siê wraz z przesuniêciem wiêkszo¶ci sk³adek emerytalnych z OFE na wirtualne konto administrowane przez ZUS. Przewidywana bardzo niska stopa zast±pienia (realcja emerytury do ostatnich zarobków) na poziomie zaledwie ok. 30% dla roczników wchodzacych obecnie na rynek pracy to sygna³ ostrzegawczy.Tak tego pozostawiæ nie mo¿na. Czy proponowane nowe mo¿liwo¶ci dodatkowego oszczedzania na emeryture (Indywidualne Konta Zabezpieczenia Emerytalnego) pomog± zniwelowaæ lukê finansow±, jaka powstanie po przej¶ciu na emeryturê? Czy w systemie opartym na zdefiniowanej sk³adce, gdzie ¶wiadczenia s± pochodn± wp³aconych sk³adek, osoby o niskich zarobkach oraz takie, które czêsto nie z w³asnej winy maj± przerwy w pracy i op³acaniu skladek (choæby z powodu wysokiego bezrobocia) musz± byæ skazane na biedê na staro¶æ? Czy w publicznym systemie emerytalnym nie powinien jednak znale¿æ siê jaki¶ element solidaryzmu spo³ecznego i redystrybucji dochodu? To trudne pytania, wymagaj±ce dalszej powa¿nej dyskusji. Dotycz± one pierwszej fazy funkcjonowania systemu emerytalnego - okresu gromadzenia oszczêdno¶ci i urpawnieñ emerytalnych, zwanej w literaturze faz± akumulacji kapita³u emerytalnego. Znacznie mniejsze zainteresowanie budzi na ogó³ druga faza funkcjowania systemu - faza wyp³acania ¶wiadczeñ (ang. pay out phase), zwana te¿ w literaturze fachowej faz± dekumulacji systemu emerytalnego.Jest ona jednak równie wa¿na. Dla danego rocznika emerytów mo¿e ona trwaæ od kilkunastu do nawet ok. 20-25 lat. Zdarzaj± siê osoby, które ¿yj± pondprzecietnie d³ugo. Dotyczy ich tzw. ryzyko d³ugowieczno¶ci (ang. longevity risk) polegajace na tym, ¿e zgromadzony kapita³ emerytalny moze przedewcze¶nie siê wyczerpaæ. Dobrze zorgnaizowany publiczny system emerytalny powinien zapewniæ wyp³atê ¶wiadczeñ do¿ywotnich wszystkim zainteresowanym, niezale¿nie od tego, jak d³ugo bêd± ¿yæ. Co wiêcej, tak¿e dodatkowe systemy emerytalne powinny byæ tak skonstruowane, aby zapewniæ strumieñ wyp³at do¿ywotnich. Tylko wtedy mo¿emy mówiæ o zabezpieczeniu emerytalnym. U nas tak nie jest, bo zarówno indywidualne konta emerytalne (IKE), pracownicze programy emerytalne (PPE), jak i uruchamiane w przysz³o¶ci Indywidualne Konta Zabezpieczenia Emerytalnego IKZE) nastawione s± na wyp³atê jednorazow± po osiagnieæiu wieku emerytalnego (tzw. lump sum). Istnieje spore ryzyko, ¿e taka jednorazowa wyp³ata zostanie szybko skonsumowana przez emeryta i rodzinê, zamiast zamienic siê w strumieñ wyp³at do¿ywotnich, zapewniajacych okre¶lony standard zycia na staro¶æ. Mo¿e wiêc tylko czê¶c wyp³acaæ jednorazowo, a reszte w ratach do koñca ¿ycia? Takie rozwiazania stosowane s± z powodzeniem w wielu krajach.
Przypomnijmy, ¿e nasze reforma emerytalna wprowadzona w 1999 r., ostatnio powa¿nie zmodyfikowana (zdaniem wielu - zdeformowana), je¶li chodzi o fazê wyp³aty kapita³u pozostaje niedokoñczona. Brakuje ustawy reguluj±cej sposób wyp³aty ¶wiadczeñ ze sodków zgromadzonych w II filarze (OFE). Poprzednia regulacja zosta³a zawetowana przez ¶p. prezydenta Lecha Kaczyñskiego, nowej do tej pory nie ma. A tymczasem juz w 2014 r. przechodz± na emeryture roczniki mê¿czyn, którzy w 1999 r. mieli 50 lat i zdecydowali siê przystapiæ do nowego systemu (a wiêc podzieliæ swoje sk³adki emerytalne miedzy ZUS i OFE). Do tego czasu nie tylko potrzebne s± odpowiednie przepisy, ale instytucje, które obs³u¿± faze wyp³at, musz± byæ do tego przygotowane. Komu powierzyæ to odpowiedzialne zadanie? Najbardziej predestynowane do tego s± tworzystwa ubezpieczeñ na ¿ycie, które radz± sobie z wyp³at± rent do¿ywotnich i ryzykiem d³ugowieczno¶ci. Z puntu widzenia uczestników systemu emerytalnego wa¿ne jest, aby koszt zarz±dzania ¶rodkami zgroadzonymi w wyp³acania ¶wiadczeñ nie by³ zbyt wysoki i aby zgromadzony kapita³ by³ nadal pomna¿any, nie traci³ warto¶ci wskutek inflacji, a przede wszystkim - by³ bezpieczny. St±d niezbêdne bêdzie wprowadzenie górnego pu³apu op³at dla instytucji obs³ugujacych wyp³ate ¶wiadczeñ z kapita³owej czêsci systemu. Celowe wydaje siê tak¿e zagwarantowanie minimalnej gwarantowanej stopy zwrotu (odpowiednik waloryzacji ¶wiadczeñ z czê¶ci ZUS-owskiej) na poziomie nie ni¿szym od inflacji. Pojawiajace siê pomys³y, aby w fazie wyp³at (dekumulacji) ca³e kapita³y zgromadzone w OFE trafia³y do ZUS-u, uwa¿am za chybiony. Skoro w fazie gromadzenie kapita³u emerytalnego pozostawiono jednak OFE (choæ ze znacznie okrojon± skladk±), to konsekwentnie tak¿e faza wyp³at powinna zapewniæ zró¿nicowanie (dywersyfikacjê) ¼róde³ finansowania ¶wiadczeñ. Miejmy nadziejê, ¿e tym razem obejdzie siê bez demagogii i przeciwstawiania "dobrego ZUS-u" rzekomo z³ym instytucjom finansowym. W wielu krajach prywatne istytucje finansowe dobrze wywi±zuj± siê z powierzonych im zadañ w systemie emerytalnym. Pod warunkiem, ¿e dzia³aj± w odpowiednich, dobrze skonstruowanych ramach prawno-instytucjonalnych i sa odpowiednio nadzorowane przez pañstwo. Nie ma powodu, aby u nas musia³o byæ inaczej.
¶roda, 13 kwietnia 2011
Program 25+ pilnie potrzebny
Niedawna debata o zmianach w publicznym systemie emerytalnym by³a pierwszym od d³u¿szego czasu starciem pogl±dów na wa¿ny spo³ecznie temat. S±dzê, ¿e kolejnym kluczowym problemem, o którym stanowczo zbyt ma³o siê mówi i wobec którego prowadzona w Polsce polityka spo³eczna okazuje sie nieskuteczna, by nie rzec bezradna, jest bezrobocie - w tym tak¿e bezrobocie w¶ród absolwentów wy¿szych uczelni. O ile oficjalna stopa bezrobocia w Polsce wynosi ok. 13,2% (stan z lutego 2011 r.), to w¶ród m³odych, wykszta³conych Polaków jest znacznie wy¿sza. Trudn± j± precyzyjnie ustaliæ, bo wiele osób nie rejestruje siê w urzêdach pracy i poszukuje pracy na w³asn± rêkê. Czê¶æ wyjecha³a ju¿ za granicê, nastêpni w³a¶nie przygotowuj± siê do wyjazdu do Niemiec i Austrii, gdy tylko w maju br. otworz± siê rynki pracy tych krajów dla Polaków. Cokolwiek by powiedzieæ, jest to ogromne marnotrawstwo kapita³u spo³ecznego. Trudno liczyæ na to, ¿e m³odzi Polacy zdobêd± za granic± prace zgodn± z wykszta³ceniem i przywioz± do kraju cenne do¶wiadczenia np. w dziedzinie ekonomii i zarz±dzania. Bardziej prawdopodobne, ¿e bêd± szorowaæ gary i talerze, a najbardziej zaradni zostan± kelnerami lub kelnerkami. Czy "starcone pokolenie" - jak nazwali niekórzy dziennikarze tych m³odych, aktywnie poszukujacych pracy, dobrze wykszta³conych, a czêsto coraz bardziej zdesperowanych ludzi - rzeczywis¶ce nie zosta³o ju¿ stracone? Przecie¿ by³aby to niepowetowana strata dla nich samych, ich rodzin, ale tak¿e dla ca³ego spo³eczeñstwa i gospodarki. Je¶li zamiast pracowaæ na swoje utrzymanie i tworzyæ dochód narodowy w Polsce, bêd± tu³aæ siê po ¶wiecie w poszukiwaniu zarobku i nadziei na godne ¿ycie, to owszem - bêd± tworzyæ dochód, ale w innym kraju, a mo¿e nawet za³o¿± rodziny, ale tak¿e nie u nas. Widaæ ju¿, jak fatalne skutki przynios³o zmnieszenie w bud¿ecie na 2011 r. wydatków na aktywne formy przeciwdzia³ania bezrobociu a¿ o 70%. S± to pozorne oszczêdno¶ci, nie uwzglêdniajace kosztu alternatywnego, jakim jest niewykorzystanie ogromnego potencja³u pokolenia wchodzacego na rynek pracy. M³odzi bez pracy nie tworz± produktu spo³ecznego, nie kupuj±, a wiêc nie zwiêkszaj± popytu na wytwarzane w Polsce towary czy ¶wiadczone us³ugi, nie opl³caj± sk³adek na ubezpieczenie spo³eczne i zdrowotne itp. Nie s± w stanie prowadziæ samodzielnej egzystencji. Miejmy nadziejê, ¿e pani minister pracy i polityki spo³ecznej J.Fedak wywi±¿e siê z obietnic sk³adanych w odpowiedzi na interpelacje poselskie i wywalczy zwiêkszenie ¶rodków kierowanych na przecowdzialanie bezrobociu od maja 2011 r. Skoro po przesuniêciu wiêkszo¶ci sk³adek z OFE do ZUS-u zmniejsz± siê potrzeby po¿yczkowe pañstwa zwi±zane z zape³nianiem luki finansowej w Funduszu Ubezpieczenñ Spo³ecznych, to ¶rodki na przeciwdzia³anie bezrobociu - w tym bezrobociu w¶ród m³odych, wykszta³conych i chêtnych do pracy - powinny siê znale¼æ! To zreszt± mo¿e okazaæ siê niewystarczajace, aby zachêciæ pracodawców do anaga¿owania m³odych, posiadajacych wiedzê i kwalifikacje, ale bez do¶wiadczenia zawodowego, ktorego nie mieli szansy zdobyæ. Analogicznie do programu 50+ powinien powstaæ rz±dowy program 25+, zawieraj±cy konkretne zachêty dla pracodawców zatrudniajacych choæby na czas okre¶lony m³odych pracowników zdobywaj±cych pierwsze szlify zawodowe. Zmarnowanie tego kapita³u ludzkiego by³oby niewybaczalnym grzechem!
poniedzia³ek, 11 kwietnia 2011
Dlaczego blog o polityce spo³ecznej?
Dlaczego warto o tym my¶leæ? Dlaczego warto o tym pisaæ? Dlatego ¿e dotyczy nas wszystkich, obecnie i w przysz³o¶ci. Dlatego ¿e zaniedbanie w tej dziedzinie pogarszaj± nasz± jako¶æ ¿ycia i sprawiaj±, ¿e wielu Polaków zamiast w kraju szuka dla siebie miejsca za granic±. Bezpo¶redni± inspiracj± do rozpoczêcia pisania bloga sta³a siê dla mnie debata o zmianach w systemie emerytalnym i chêæ podzielenia siê przemy¶lenia na ten temat. S±dzê, ¿e aktualnych tematów na temat polityki spo³ecznej i jej zwi±zków z polityk± gospodarcz± nie zabraknie, a wiele z nich podpowiedz± mi Czytelnicy. Nie chcia³bym przy tym ograniczyæ siê do naszego, polskiego podwórka. Warto przyjrzeæ siê temu, jak podobne problemy rozwi±zuj± inni, choæby nasi s±siedzi w innych pañstw Unii Europejskiej czy Amerykanie. Bêdzie wiec sporo porównañ, nowinek, tak¿e cytaty moim zdaniem warte upowszechnienia, z publikacji znakomitych znawców tej tematyki, wypowiadaj±cych siê jednak g³ownie lub wy³±cznie w czasopismach naukowych, na seminariach i konferencjach naukowych, w ksi±¿kach fachowych. Ich my¶li i moje skromne przemy¶lenia na aktualne tematy polityki spo³ecznej i gospodarczej postaram siê przekazaæ w mo¿liwie najbardziej przystêpnej formie. Na tyle prosto, na ile mo¿liwe – ale nie pro¶ciej, aby nie wypaczyæ ich sensu. Nie obiecujê prostych recept ani porad, jak maj±c parê z³otych szybko staæ milionerem. Chcia³bym raczej nawi±zaæ dialog z lud¼mi powa¿nie my¶l±cymi o tym, co dzieje siê dooko³a i poszukuj±cymi inspiracji do przemy¶leñ, a nie uproszczonych i czêsto zmanipulowanych przez media odpowiedzi. Zachêcam do lektury. |